RSS

Archiwa tagu: Projekty CAD

Kamień na kamieniu, czyli jak mocować brzeszczot w pilarce włosowej

Kamień na kamieniu, czyli jak mocować brzeszczot w pilarce włosowej

Dziś pragnę zacząć od oświadczenia, że nie mam zamiaru wkładać kija w mrowisko. Pragnę jedynie wykazać, że nie wszystko, co dotyczy mocowania brzeszczotów w wyrzynarkach włosowych, jest jasne i oczywiste.

Śledząc Internet zauważyłem, że użytkownicy podzielili się na trzy grupy. Jedna, woli koncepcję mocowania brzeszczota w kamieniu, druga, wręcz przeciwnie, trzecia, najliczniejsza, ma to gdzieś.

Tę najliczniejszą grupę stanowią ci, którzy kierują się najniższą ceną, a co za tym idzie, kupują tanie atrapy wyrzynarek i zmuszeni są zaakceptować sposób mocowania brzeszczota.

Należałoby wyjść od samego początku i spróbować sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zastosowano kamienie dociskowe, jako sposób mocowania, a jako chwalebny przykład weźmy wyrzynarkę firmy Hegner. A jest to konstrukcja posiadająca wszelkie zalety. Po pierwsze jest ona tak prosta, że aż prymitywna. Zastosowane elementy korpusu są grube, a przez to sztywne i stabilne, a przyjęty model kinematyczny, wymusza określony sposób mocowania brzeszczota.

Wyrzynarek stosujących podobną zasadę jest wiele. Wystarczy sięgną do Internetu. Zresztą jest gotowa książka na ten temat. Link do niej jest długi, ale nic na to nie poradzę: http://books.google.pl/books?id=YL4uLA5lAogC&pg=PA18&lpg=PA18&dq=eclipse+scroll+saw+parts&source=bl&ots=VnijChIto3&sig=sZNkxwR0iLdPCm7L-qP_cFit5Wo&hl=pl&sa=X&ei=ZMn7UsSsJYf_ygOHwYCIBw&ved=0CDQQ6AEwAQ#v=onepage&q=eclipse%20scroll%20saw%20parts&f=false.

Ale nie tylko. Są również najprzeróżniejsze analizy i porównania, ot chociażby http://pl.scribd.com/doc/33519964/Scroll-Saw-Buyer%E2%80%99s-Guide.

A jaki płynie z nich wniosek?  A no jeden! Wszystko ma swoje zalety i wady, a nade wszystko …..CENĘ!

Co do zasady działania, polecam kilka stron. Oto ich adresy: http://www.mekanizmalar.com/scroll-saw-parallel-link-system.html, oraz http://www.mekanizmalar.com/scroll-saw-parallel-arm-system.html . Warto też przyjrzeć się opisowi występującemu pod tym adresem: http://scrollsawproject-crafts.blogspot.com/2011/02/basic-scroll-saw.html , choć w odniesieniu do jednego z rysunków należy mieć zastrzeżenia, ale za inicjatywę należy się uznanie:

W odniesieniu do zastosowanych rozwiązań, każdy chwali swoje, czego ewidentnym dowodem jest rysunek 1.

Kąty w EXKALIBUR

Rysunek 1 Kąt pomiędzy stołem a brzeszczotem, przy dobrym jego zamocowaniu zawsze jest prosty

Faktem jest , że kąty, przy tym rozwiązaniu, są stałe, ale jednocześnie o tyle śmieszne, że każda wyrzynarka za wyjątkiem jednej obarczona jest cechą, pokazaną na rysunku 2 i w opisach wskazanych wcześniej, pod załączonymi linkami.

10411_FigA.jpg-500x0

Rysunek 2 Schemat kinematyczny układu równoległego ramion wyrzynarki

Byłoby czymś dziwnym aby rysunek 2 i następny, nie pochodziły z tego samego źródła, czyli z firmy Eclipse.

10411_FigB.jpg-500x0

Rysunek 3 Zasada działania wyrzynarki firmy Eclipse

Faktem jest, że przyjęty przez Eclipse, układ kinematyczny umożliwia jedynie pionowy ruch posuwisto-zwrotny, bez żadnych dodatkowych ruchów typu :kołysanie” albo oscylacyjny ruch do przodu właściwy wyrzynarkom Eksalibur albo DeWalt oraz hegner i im podobnych, co wykazałem, na podstawie analizy geometrycznej, w jednym z wcześniejszych wpisów.

Czasami żartując mówimy- „ten typ tak ma”. Tyle, że w tym przypadku trudno ocenić czy to cecha charakterystyczna tego rozwiązania, czy też może zaleta, albo wada.

O samej wyrzynarce Eclipse, niewiele można powiedzieć, poza ogólnymi informacjami typu handlowego i reklamowego. Rzecz w tym, że o ile dane dotyczące konstrukcji innych wyrzynarek, publikowane są w postaci listy części zamiennych wraz z ich rysunkami, o tyle Eclipse, strzeże ich jak źrenicy oka. Pokazuje za to takie ciekawostki:

Moneta podczas pracy Eclipse

Rysunek 4 „Potencjalny” dowód na „potencjalny” brak drgań

Proszę zwrócić uwagę na monetę, a właściwie na materiał z jakiego ją wykonano. Bo gdyby nie ten napis NICKEL, to słowo daję, chyba bym się nie domyślił. A pozostali wytwórcy? Bardzo proszę! Do wyboru, do koloru.

Exkalibur fragment

Rysunek 5 Fragment dokumentacji EX-30

Ktoś poszukuje Hegnera? Bardzo proszę.

Hegner-4

Rysunek 6 Fragment instrukcji wyrzynarki Hegner

A może patent? Służę uprzejmie.

Patent USA

Rysunek nr 7 Patent USA

No, ale czas wracać do dylematu: z kamieniem czy bez?

Odnoszę wrażenie, że to sztuczny problem, bo chwali się to, co się ma, albo to o czym się marzy. A potem, często wraca się do starych przyzwyczajeń, co pokazuję na poniższych rysunkach, zaczerpniętych ze strony http://stevedgood.com/community/index.php?topic=6303.0. Autor zastrzega, że przerabiał Hegnera.

Zdjęcie 1

Rysunek 8 Stan wyjściowy

Z uwagi na ciągłe problemy, zostało zrobione to co na rysunku 9. Czyli mamy „biorcę”.

Zdjęcie 5

Rysunek 9 Miejsce odcięcia ramienia

A dawcą była stara wyrzynarka, prawdopodobnie RYOBI SC164VS lub podobna, o czym mogą świadczyć rysunki 10 i 11.

a6da17df64

Rys 10 Prawdopodobnie wyrzynarka RYOBI SC164VS

Do tego momentu nie byłem pewien, ale odnalazłem to:

Ryobi-Blade-Change-System

Rysunek 11 Zdjęcie wyrzynarki VRYOBI SC164VS z folderu reklamowego

No i mamy „dawcę” oraz „organ” czyli element pokazany na rysunku 12.

Zdjęcie 4

Rysunek 12 Wymontowany uchwyt

A efekt finalny pokazany został na rysunku 13.

Zdjęcie 6

Rysunek 13 Efekt finalny przeróbki

Albo to samo z innej strony i chyba bardziej dokładniej.

Zdjęcie 7

Rysunek 14 Widok z innej strony

No właściwie jak jest? Które rozwiązanie jest lepsze?

Nie wiem!!!! Każdy niech wybiera to co lubi i to, co w jego przekonaniu, jest wygodniejsze. Ja jednak pragnę dokończyć to co zacząłem. Może kiedyś spróbuję zaprojektować coś na wzór Eclipse. Zobaczymy. Teraz jednak wracam do „moich” uchwytów, aby później przejść do pozostałych elementów i zakończyć kompletną koncepcją wyrzynarki. podkreślam raz jeszcze, KONCEPCJĘ, a nie zamknięty projekt. Przecież celem mojego blogu jest prezentacja projektów, przybliżenia możliwości poszczególnych narzędzi i zachęcenia do korzystania z nich, a nie pokazywanie zdjęć i dowodzenie wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy.

Jak zapewne zauważyliście, ponownie wykorzystuję Geomagic Design. No i co ja pocznę, skoro bardzo lubię to narzędzie. Może przez jego możliwości wyłożone na pulpicie w prosty i przystępny sposób, może przez przyzwyczajenie, może przez to, że mam? Zauważcie, to tak, jak z uchwytami. Lubię i już!!!!

Co zaś się tyczy uchwytów brzeszczotów. Mamy jakby trzy obszary albo jak kto woli problemy:

  • zastosować kamień zaciskowy czy nie
  • zapewnić naprężanie brzeszczota
  • zapewnić odpowiednie jego zaciśnięcie w uchwycie.

A może dać każdemu to co lubi. W przyjętej przeze mnie koncepcji górny i dolny uchwyt mogą być identyczne. Czyli tak na dobrą sprawę, górny można zamienić z dolnym. A jeśli podstawowe wymiary będą odpowiednie, to jeden może być z kamieniem, a drugi bez. Jak się chce, dowolnie, górny albo dolny.

Zacznijmy jednak od górnego, omówionego w poprzednim wpisie. Ponieważ troszkę go przerobiłem, pokażę zmiany.

Podgrupa uchwytu górnego ver 2 rys 5

Rysunek 15 Uchwyt brzeszczota omówiony w poprzednim wpisie

Na rysunku 15 przedstawiam rozwiązanie, które już pokazywałem. Jednak wprowadziłem zmiany polegające na zastosowaniu wkładki zaciskowej, wykonanej z blachy.

Jak mocować brzeszczot

Rysunek 16 Fragment instrukcji obsługi wyrzynarek EX-16, EX-21 i EX-30

Wkładka ta, powstała po przestudiowaniu instrukcji wyrzynarek EX-16, EX-21 i EX-30. Znalazłem tam podpowiedź, którą przytaczam na rysunku 16.

Zadałem sobie pytanie, po co właściwie jest ta lewa śruba, przecież można przyjąć, że bazą jest lewa ściana zacisku, natomiast w celu zapobieżenia ewentualnemu skręcaniu brzeszczota można wprowadzić coś pośredniego, co nie ulegnie skręceniu, a umożliwi docisk. I tak powstała ta wkładka, która z założenia powinna być wymienna w celu dostosowania do każdej grubości brzeszczota. Z tej przyczyny pojawił się również ten cylindryczny kanał w suwaku pokazanym na rysunku 17.

Suwak ver 2 rys 2

Rysunek 17 Kanał osadzenia wkładki zaciskowej.

Natomiast wkładka zaciskowa, pokazana została na rysunku 18. Wymyśliłem sobie, że będzie tak jak w przypadku kamieni zaciskowych do Hegnera, a więc będzie wymiar 0,5 mm, 0,7 mm i 1,0 mm. Z uwagi na fakt, że cylindryczny kanał ma jedną określoną średnicę, wkładki zaciskowe powinny być wykonane z blachy o różnych grubościach.

Blaszka sprężynująca zacisku 0,5 rys 3

Rysunek 18 Wkładka zaciskowa

Widok z góry pokazuję na rysunku 19.

Blaszka sprężynująca zacisku 0,5

Rysunek 19 Wkładka zaciskowa – widok z góry

Z kolei na rysunku 20 przedstawiam cały zestaw wymiarowy, od 0,5 do 1 mm.

Porównanie blaszek zaciskowych

Rysunek 20 Zestaw wszystkich wstawek zaciskowych dla brzeszczotów o grubości mniejdszej niż 0,5 mm, 0,7 mm i 1,0 mm

Efekt końcowy pokazuję na rysunku 21.

Podgrupa uchwytu górnego ver 2 zbliżenie

Rysunek 21 Wkładka zamontowana w suwak uchwytu

Zmieniłem również sposób łożyskowania. Zasada została ta sama, bowiem pozostały łożyska poprzeczne firmy IGUS, ale w celu zlikwidowania możliwych luzów wzdłużnych, zastosowałem sprężynę talerzową, co obrazuję na rysunku 22.

Podgrupa uchwytu dolnego uproszczonego rys 1

Rysunek 22 Poprawiony sposób łożyskowania

Zastosowane łożyska to pokazane na rysunku 23, łożysko ślizgowe o symbolu JFM-0405-06.

JFM-0405-06

Rysunek 23 Łożysko poprzeczne IGUS typ JFM-0405-06

oraz sprężyna talerzowa tzw. Polysorb o symbolu JTEM-05, pokazana na rysunku 24.

JTEM-05

Rysunek 24 Spręzyna talerzowa o symbolu JTEM-05

Powinienem jeszcze wyjaśnić dlaczego zastosowałem takie a nie inne łożyskowanie suwaka w uchwycie.

Proszę popatrzeć uważnie na fragment instrukcji EX-30, który pokazuję na rysunku 25.

Exkalibur fragment 3

Rysunek 25 Fragment instrukcji EX-30

W rzeczywistości wygląda to tak jak na rysunku 26.

IMG_5207

Rysunek 26 Elementy mocowania brzeszczota w uchwycie górnym

Jakoś nie mogę zaakceptować tak dużej ilości przypadków. Ja wiem, są pasowania jako lekarstwo na luzy, ale coś nie chce mi się wierzyć, że to jest dobre rozwiązanie. To ja przepraszam, to ja już wolę swoje.

Czas na uchwyt dolny, który jest w istocie odwróconym uchwytem górnym. No tak, ale przecież są miłośnicy mocowania w kamieniach, to może zrobię ukłon w ich stronę i coś tu wstawić? No i tak powstało rozwiązanie prezentowane na rysunku 27

Podgrupa uchytu dolnego z regulacją rys 1

Rysunek 27 Uchwyt dolny z kamieniem zaciskowym

Suwak dla tego rozwiązania musiał zostać zmieniony i teraz wygląda tak jak na rysunku 28.

Suwak ver 2 dolny rys 1

Rysunek 28 Suwak do uchwytu z kamieniem zaciskowym

Natomiast sam przedmiot troski, czyli kamień zaciskowy pokazuje na rysunkach 29 i 30.

Kamień zaciskowy ver 2 rys 2

Rysunek 29 Kamień zaciskowy – widok „A”

I widok z drugiej strony.

Kamień zaciskowy ver 2 rys 1

Rysunek 30 Kamień zaciskowy – widok „B”

Tu również zastosowałem zasadę dociskania brzeszczota do lewej ściany. Jeszcze nie przygotowałem rozwiązania z wkładką zaciskową aby można wykorzystać jeden kamień do brzeszczotów o różnej grubości.

Od dołu kamień podtrzymywany jest sprężyną, którą pokazuję na rysunku 31.

Zatrzask blaszany

Rysunek 31 Sprężyna osadcza kamienia zaciskowego

Kamień można łatwo osadzić na miejscu, wciskając go, co spowoduje ugięcie sprężyny i „wskoczenie” kamienia na swoje miejsce.Na rysunku 32, pokazuję uchwyt dolny przed osadzeniem kamienia.

Podgrupa uchytu dolnego z regulacją rys 4

Rysunek 32 Gniazdo osadzania kamienia zaciskowego w uchwycie dolnym.

W efekcie pojawia się sytuacja pokazana na rysunku 33.

Podgrupa uchytu dolnego z regulacją rys 3

Rysunek 33 Widok uchwytu dolnego z osadzonym kamieniem.

Zastanawiałem się nad średnicą trzpienia, o który zaczepia się kamień, ale po odnalezieniu zdjęcia pokazanego na rysunku 34, uspokoiłem się.

Replace_a_Scroll_Saw_Blade from

Rysunek 34 Zdjęcie kamienia zaciskowego znalezione w Internecie

Dotychczas omawiałem uchwyt z regulacją naprężenia brzeszczota. Regulacja ta może występować tak na górnym jak i dolnym uchwycie, ale jeśli to komuś nie odpowiada, może zastosować uchwyt bez regulacji, taki np. jak na rysunku 35.

Podgrupa uchwytu dolnego uproszczonego r1

Rysunek 35 Uchwyt bez regulacji naprężenia brzeszczota z kamieniem zaciskowym

W tym przypadku, ta część, która była suwakiem , musiała być zastąpiona elementem pokazanym na rysunku 36.

Uchwyt dolny lity

Rysunek 36 Element uchwytu przed montażem

Dalej już wszystko bez zmian. Trzpień i sprężyna osadcza itd. – rysunek 37 i wrócimy do podzaspołu pokazanego na rysunku 35.

Podgrupa uchwytu dolnego uproszczonego rys 3

Rysunek 37 Element uchwytu z zamocowaną sprężyną osadczą

Oczywiście można dać sobie z tym wszystkim spokój i trzymać się pierwotnego rozwiązania pokazanego na rysunku 38.

No można, tylko dlaczego zawsze chcemy lepiej, więcej, szybciej dalej, wyżej itd?

Podgrupa uchwytu dolnego bez reg

Rysunek 38 Podzespół mocowania brzeszczota w formie pierwotnej

No, to chyba dotarłem do celu i problem koncepcji mocowania brzeszczota, mam za sobą. Zostawiam ten temat i zabieram się za następne problemy, ale o tym w następnym wpisie.

Nieustannie licząc na Waszą aktywność, uwagi i sugestię, pozostaję w głębokim szacunku.

Janusz

Reklamy
 

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Uchwyt brzeszczota w wyrzynarce włosowej

Uchwyt brzeszczota w wyrzynarce włosowej

Zadanie jak zadanie. Wszystko zależy od tego, jak się do niego podchodzi. Można prosto lecz z polotem, można prymitywnie a raczej topornie, albo wręcz przeciwnie, komplikując sprawę do granic możliwości. W sumie, gdy ogląda się prospekty szukając inspiracji, to odnosi się wrażanie, że wszystkie możliwości zostały wyczerpane. Często niewiele widać i aż się prosi rzucić parafrazą zdania jednego z bohaterów Vabank II , „mało miejsca, kruca bomba, mało miejsca”.

Zacząłem od wymiarów brzeszczotów. Niektórzy używają określenia „ostrza”, co wcale nie lepiej brzmi, a niczego nie zmienia, bo wbrew pozorom informacji jest mało i trzeba je wyłuskiwać.

Zacznijmy jednak od początku.

Najwięcej informacji uzyskałem z portalu FORUM STOLARSKIE, oraz „Litery i napisy z drewna” Podaję dokładnie te linki, pod którymi byłem i przyznać muszę, że czytałem z zainteresowaniem. Widać wiedzę i doświadczenie. Szacunek, wielki szacunek!!!

Ale, zacznijmy od wymiarów brzeszczotów. Znalazłem takie zestawienie przy okazji poszukiwania informacji na temat wyrzynarki Hegner. Jak widzicie, są wymiary, zarówno w „pogańskich” jednostkach, jak i w milimetrach.

FR40000 – 3/0 – .022in(0.559mm) x .008in(0.203mm) – 33 TPI
FR44000 – 2/0 – .022in(0.559mm) x .010in(0.254mm) – 28 TPI
FR44100 – 0 – .024in(0.610mm) x .011in(0.279mm) – 25 TPI
FR44300 – 2 – .029in(0.734mm) x .012in(0.305mm) – 20 TPI
FR44500 – 4 – .035in(0.889mm) x .015in(0.381mm) – 15 TPI
FR44600 – 5 – .038in(0.965mm) x .016in(0.406mm) – 12.5 TPI
FR44700 – 6 – .041in(1.041mm) x .016in(0.406mm) – 12.5 TPI
FR44800 – 7 – .045in(1.143mm) x .017in(0.432mm) – 11.5 TPI
FR45000 – 9 – .053in(1.346mm) x .018in(0.457mm) – 11.5 TPI
FR45200 – 11 – .059in(1.499mm) x .019in(0.483mm) – 9.5 TPI
FR45300 – 12 – .062in(1.575mm) x .024in(0.607mm) – 9.5 TPI
FR42300 – – – .080in(2.032mm) x .010in(0.254mm) – 14 TPI
FR42400 – – – .070in(1.778mm) x .010in(0.254mm) – 18.5 TPI
FR42500 – – – .070in(1.778mm) x .014in(0.356mm) – 18.5 TPI
FR40900 – – – .090in(2.286mm) x .022in(0.559mm) – 7 TPI
FR41000 – – – .110in(2.794mm) x .022in(0.559mm) – 7 TPI

Znalazłem również podpowiedź, dotyczącą zastosowania poszczególnych brzeszczotów w postaci tabeli. Podobną informację znalazłem na jednej z polskich stron, ale wybaczcie, gdzieś mi zaginęła.

Jakie więc można wyciągnąć wnioski? Po pierwsze, Ci co mają doświadczenie, odradzają brzeszczoty z bolcem, po drugie, wymiar przekroju brzeszczota na podstawie powyższych danych, wahać się będzie od 0,559 do 2,794 mm szerokości i od 0,203 do 0,607 mm grubości.

Wydaje mi się, że szerokość nie jest tak istotna, a właściwie brzemienna w skutki, jak jej grubość. Tak czy owak, trzeba w odniesieniu do tego parametru, zastosować niewielki nadmiar i przygotować się na grubość 1 mm, a może nawet 1,5 mm

I jeszcze jeden aspekt. Żarliwość z jaką wychwalano mocowanie brzeszczota w kamieniach, tak jak przyjęto w wyrzynarkach Hegner, nie powinna zostać bez echa. Ponieważ jednak są i przeciwnicy tego typu rozwiązań, postaram się pogodzić jednych z drugimi. Przedstawię najpierw jedno rozwiązanie,a następnie leżące po środku.

Dlatego zaczniemy od modelu ogólnego, który jest kontynuacją dotychczasowej koncepcji pokazywanej we wcześniejszych wpisach. Model tego podzespołu pokazuję na rysunku 1.

Rysunek 1

Jak widać jest to cały podzespół uchwytu wraz z popychaczem, natomiast to co dziś będzie przedmiotem rozważań, pokazuję na zbliżeniu – rysunek 2.

Rysunek 2

Szczególną zaś uwagę poświęcę podzespołowi prezentowanemu na rysunku 3.

Rysunek 4

Nie pamiętam gdzie, ale chyba na Youtube, dowiedziałem się, że przy mocowaniu brzeszczota przy pomocy śrub, czasami zachodzi jego skręcanie, a właściwie przekoszenie w stosunku do pionowej osi uchwytu. Zjawisko to, o ile występuje nagminnie, jest logicznym następstwem ruchu obrotowego śruby dociskowej. O ile takie zjawisko jest poważne, a taką ewentualność należy brać pod uwagę, rozwiązanie pokazane na rysunku 4, nie powinno być stosowane.

Rysunek 9

Rysunek 4

Aby temu zapobiec, zastosowałem wkładkę z blachy sprężynowej, która oddziela śrubę od brzeszczota. Wkładkę tę i sposób mocowania pokazuję na rysunkach 5 i 6.

Rysunek 12

Rysunek 5

Dokładniej to widać na rysunku 6.

Rysunek 10

Rysunek 6

Przyjąłem, że aby wkładka z blachy sprężystej przylegała do boków uchwytu, powinna być nieznacznie odchylona. Tu akurat przyjąłem odgięcie wynoszące 2 stopnie. Pokazuję to na rysunku 7.

Rysunek 13

Rysunek 7

Korpus uchwytu, pokazany na rysunku 8 posiada trzy „gniazda”. Jedno jest nakrętką do pokrętła regulacji napięcia brzeszczota. Natomiast dwa pozostałe, są gniazdami do umieszczenia łożysk ślizgowych. Jak zawsze zastosowałem łożyska ślizgowe z Igliduru, produkcji IGUS-a.

Znam opinie dotyczące zawodności koncepcji kinematyki wyrzynarek firmy DeWALT. Zdecydowałem się właśnie na te łożyska, bo są one nie tylko trwałe, tanie, ale i odporne na wibracje. Mają zresztą wiele innych zalet, a zainteresowanych odsyłam na stronę firmy IGUS.

Rysunek 6

Rysunek 8

Na rysunku 9 pokazuję rozmieszczenie zarówno pokrętła regulacji napięcia brzeszczota, łożysk ślizgowych, o których wspomniałem wyżej, a także sprężyna napinających.

Rysunek 8

Rysunek 9

Pokrętło wyposażyłem w podcięcie walcowe, uniemożliwiające przemieszczanie poosiowe, co widać na rysunku 10.

Rysunek 14

Rysunek 10

Po zmontowaniu, całość prezentuje się tak jak na rysunku 11 i 12. Jako śruby dociskowe, zastosowałem kołki M5 wg normy DIN 913. Jako możliwy zakres regulacji napięcia brzeszczota, przewidziałem około 2-2,5 mm. Nie wiem czy to wystarczy, czy raczej należałoby umożliwić napinanie w szerszym zakresie.

Rysunek 7

Rysunek 11

I to samo z innej strony.

Rysunek 4

Rysunek 12

Teraz czas na resztę pokazaną na rysunku 13. Tam również roi się od łożysk IGUS-a oraz od twardych i szlifowanych wałeczków. Mam nadzieję, że to zestawienie z uwagi na dobre łożyskowanie tak poprzeczne jak i wzdłużne, a także odpowiednie materiały, będzie znacznie bardziej niezawodne, niż pierwowzór.

Rysunek 3

Rysunek 13

Jak to zrobiłem i jakie elementy zostały zastosowane, opiszę w następnym wpisie. Kto wie, może już gotowe będzie następne rozwiązanie uchwytu uwzględniającego zastosowanie kamienia zaciskowego. Teraz jedynie sygnalizuję to co najprawdopodobniej się pojawi.

Rysunek 16

Rysunek 14

Jak zawsze czekam na Wasze uwagi i aktywność. Licząc na nią, serdecznie pozdrawiam.

Janusz

 

Tagi: , , , , , , ,

Mimośród wyrzynarki włosowej – inne podejście

Aż strach znowu zaczynać.Od ostatniego wpisu upłynęły już wieki. W tym czasie każdy z nas czegoś tam dokonał, czegoś się nauczył, a doświadczenia albo go utwierdziły w dotychczasowych przekonaniach, albo zmusiły do zmian tych poglądów.

Nie jestem wyjątkiem, ale nie zamierzam w sposób gwałtowny dokonywać publicznej „rozbiórki”. Nie uznaję ekshibicjonizmu a poza tym za oknem zima. Niektórzy to lubią i jeszcze wchodzą do lodowatej wody. Ponoć to zdrowe, a w śniegowej aurze to nawet jakoś romantycznie?! Tylko czort wie w którym momencie romantyzm zmienia się na reumatyzm i choć brzmienie trochę podobne, to efekt jakiś inny.

A moje poglądy dotyczące wyrzynarek jakoś się nie zmieniły i nadal twierdzę, że tabakiera jest dla nosa, a nie odwrotnie. Czy moje pomysły dotyczące niektórych rozwiązań, już stosowanych lub możliwych do zastosowania, są realne, a więc wykonalne i przydatne? Zobaczymy! Poczekamy do wykonania prototypu.

Póki co, wszystkie pomysły traktuję jako koncepcję i proszę, aby w ten sposób do moich pomysłów podchodzić. Z tej przyczyny nie bawię się w dopieszczanie rozwiązania, nie zastanawiam się nad technologicznością, nie szukam sposobu na sprytne ułatwienie obsługi lub wykonania. Każdy powinien zrobić to po swojemu i na własny użytek, o ile oczywiście jest takim pomysłem zainteresowany.

Na samym początku proszę przypomnieć sobie moje uwagi dotyczące wyrzynarek włosowych. Założyłem, że:

  • stół roboczy jest elementem, który ma być nieruchomy i stabilny. To reszta „bałaganu” ma się poruszać, pochylać, obracać, itd.
  • problem częstotliwości ruchów piłki ma rozwiązać elektronika i dlatego tym problemem nie będę się zajmował,
  • skok piłki, nie musi być stały. A przynajmniej myślę, że NIE!!!! Pragnę nad tym problemem się zastanowić i to będzie główny temat tego i następnego lub następnych wpisów.
  • mocowanie piłki, mysi być proste i działać na zasadzie prostego zacisku.

Jest jeszcze kilka innych koncepcji czy wymogów, ale one wyjdą w trakcie prezentacji. Wszystkie projekty dotyczące problemu wyrzynarki modelarskiej realizować będę z wykorzystaniem GEOMAGIC DESIGN i INVENTORA.

Mam jednak dylemat. Bowiem zastanawiam się czy rysunki renderować czy też nie. Zostanę chyba przy wersji „saute”. Będzie łatwiej i szybciej. Renderowaniu poddam wersję „beta” wyrzynarki. Ale to za kilka dni.

Tak więc zaczniemy od modelu A mechanizmu zmiany promienia mimośrodu. Co prawda tego typu nazwa wcale mi się nie podoba, ale przecież nie o to chodzi.

Rys1

Rysunek 1 Model mechanizmu do zmiany promienia mimośrodu

Animacje tego modelu przedstawiłem na Youtube pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=mtvfML4TTd8

Zaczynam od widoku modelu aby przejść do szczegółów, tu zaś do zasadniczego podzespołu, czy podzespołu zmiany wykorbienia.

Rysunek 2

Rysunek 2 Widok modelu „A” mechanizmu zmiany wykorbienia

Jak widać z rysunku 1 mamy coś w rodzaju korpusu na którym umocowałem zębate koło pasowe. Tu akurat HTD 3 mm z 72 zębami. Model koła świeżo pobrałem z portalu, o którym wcześniej pisałem. Tym, którym nie chce się szukać, ponownie podaję link: https://sdp-si.com/eStore/CenterDistanceDesigner. Te żółte elementy to oczywiście łożyska ślizgowe mojego ulubionego IGUS-a, który wprowadził na rynek wiele nowych, bardzo ciekawych podzespołów i elementów. Nic tylko marzyc o worku takich cacek.

No dobrze, a co w środku naszego mechanizmu? Najpierw tył, bo tam jest regulacja. Ten szary ząbkowany element, to korpus widziany od tyłu. Ten brązowy z wycięciami, to pokrętło regulacji, a ten z trzema wkrętami, to coś w rodzaju płytki mocującej. Za chwilę będzie widać lepiej.

Rysunek 3

Rysunek 3 Mechanizm widziany od tyłu

Teraz ukrywam wszystkie w tym momencie nie potrzebne elementy, aby pokazać te dwa zasadnicze. Prezentuję je na rysunku 4. Jak mówi jeden Pan w telewizji, -„pokazuje i objaśniam”.

Rysunek 4

Rysunek 4 Elementy wewnętrzne układu regulacji.

Po lewej stronie widać talerzyk osadzony na osi, który od strony zewnętrznej ma umieszczony wałek. Jego odległość od osi talerzyka wynosi 15 mm.

Rysunek 15

Rysunek 5 Talerzyk i oś mimośrodu

Jak widać z rysunku 5,końcowa część osi nie jest spłaszczona, co umożliwia przekazywanie momentu na skojarzoną z talerzykiem, płytkę regulacji mimośrodu, pokazaną na rysunku 6.

Rysunek 16

Rysunek 6 Płytka regulacji mimośrodu

Wałek jest zakończony prowadzeniem, na którym osadzona została cześć regulacyjna, obracająca się razem z wałkiem mimośrodowym. Zachowana została jednocześnie możliwość przesuwu się wzdłuż osi wałka. Natomiast w celu umożliwienia powrotu, pomiędzy nimi osadzona została sprężyna. Pokazuję to na rysunkach 7 i 8.

Rysunek 6

Rysunek 7 Położenie części w stanie „A”

Rysunek 7 przedstawia oba elementy w stanie, który określiłem jako stan „A”, czyli „rozprężonym”. Oczywiście nie może być ty mowy o całkowitym rozprężeniu sprężyny, bowiem w takim przypadku, zasada powrotu płytki regulacji po jej naciśnięciu, nie byłaby możliwa do osiągnięcia.

Rysunek 7

Rysunek 8 Obie części w stanie ściśniętej sprężyny.

Teraz po umieszczeniu tych elementów w korpusie, co pokazuję na rysunku 9, można zablokować mimośród poprzez przykręcenie przedniej płytki blokady oraz założyć łożyska IGUS-a.

Rysunek 5

Rysunek 9 Mimośród osadzony w korpusie

Jak widać stosuję wkręty z łbem stożkowym. Czy to jest dobre rozwiązanie? Można dyskutować, bo niewątpliwie możliwe jest inne, bardziej eleganckie, ale teraz na potrzeby pokazania koncepcji, wkręty wystarczą.

Rysunek 8

Rysunek 10 Korpus z zamontowanym mimośrodem i łożyskami ślizgowymi.

Teraz zobaczmy jak to działa. W tym celu przyjrzyjmy się raz jeszcze elementom ulokowanym z tyłu mechanizmu, pokazanym na rysunku 3. Z rysunków 7 i 8 wynika, że element regulacyjny może się przesuwać wzdłuż swojej osi i obracać.

Rysunek 3

Rysunek 11 Mechanizm zmiany promienia mimośrodu widziany od tyłu.

Aby jednak sprężyna, o której wcześniej pisałem nie wypchnęła go, zastosowałem zwyczajną płytkę, albo jak kto woli talerzyk, który przymocowałem wkrętami, co pokazuję na rysunku 12..

Rysunek 17

Rysunek 12 Elementy podgrupy regulacji – sprężyna „zwolniona”

No i teraz zaczyna się akcja!!! Aż sam się z siebie śmieję, bo ponoć na samym początku ma być walnięcie pioruna, a potem napięcie ma rosnąć.. Tak czy owak, płytkę regulacyjną można, a nawet trzeba wcisnąć i ustawić w oczekiwanej pozycji, która skutkuje określonym promieniem mimośrodu.

Zaznaczyć tu muszę, że podzieliłem zakres regulacji nie na milimetry w sensie odległości osi, ale na stopnie, bo było mi łatwiej. Czyli jedno wycięcie od drugiego co 18 stopni. Ile to w milimetrach? NIE WIEM!!! Można policzyć, tylko czy warto. Przecież, już na etapie projektowania, można zrobić to, przepraszam za określenie „od tyłu”. Czyli wyznaczyć sobie odległość i „ciachnąć” wycięcie. Na obecnym etapie nie było takiej potrzeby i zrobiłem tak jak zrobiłem. Wybieram sobie numer, pamiętając, że 0 to 0, a 1 to 18 stopni. Czyli 2 to 36 itd. W sumie jakie to ma znaczenie, skoro zero, nie daje żadnego ruchu. Na samym końcu będzie filmik, to popatrzcie sobie. Na kolejnych rysunkach pokazuję pozycję ustawień i przykładowe odchylenia.

Proszę jednak pamiętać, że  mówimy o PROMIENIU a nie o średnicy!!!! A także o tym, że „0” to zero, a 10 to 180 stopni, czyli 15 mm. No, to powodzenia!!!

Rysunek 18

Rysunek 13 Sposób zmiany ustawienia mimośrodu

Regulacji wielkości mimośrodu polega na przytrzymaniu radełkowanej części obrotowego korpusu, wciśnięciu płytki regulacji i ustawieniu odpowiedniego skoku, pamiętając o wcześniejszych uwagach.  Oczywiście można wycięcia ustawić nie wg stopni ale wg mm, Jest to kwestia wygody. Na etapie koncepcji, przyjęcie podziału wg stopni było łatwiejsze i dlatego ten sposób wybrałem.

Rysunek 19

Rysunek 14 Ustawienie płytki mimośrodu na „zero”

No a teraz zobaczmy jak to się ma do odległości osi. Oczywiście nie będę odnosił pokazanych wyników do konkretnego ustawienia płytki. Jeśli komuś będzie to potrzebne, to proszę o kontakt.

Rysunek 22

Rysunek 15 Wynik pierwszego przykładowego ustawienia.

Na rysunku 16 pokazuję akurat wynik zerowy, co oznacza że płytka została ustawiona na 0 (zero). Oznacza to, że nawet jeśli silnik będzie pracował, to żadnego ruchu posuwisto-zwrotnego na suwaku, nie będzie.

Rysunek 23

Rysunek 16 Wynik drugiego przykładowego ustawienia, w tym przypadku na 0 (zero)

Na rysunku 17 pokazuję ustawienie dla maksymalnego promienia mimośrodu, czyli 15 mm.

Rysunek 24

Rysunek 17 Wynik maksymalnego ustawienia, czyli wycięcie 10

I tak dobrnęliśmy do końca tego odcinka. W następnym zajmiemy się inna koncepcją regulacji promienia mimośrodu. Ten, który dziś prezentuję, wymaga zatrzymania silnika i przestawienia płytki regulacji. Sposób jej przestawiania może być dowolny. Może to być jakiś specjalny klucz z wystającymi „pazurkami” albo jeszcze coś innego. Ja tu, dla wygody przyjąłem rozwiązanie najprostsze. Szło mi bowiem nie tyle o konkretne rozwiązanie, a o pokazanie zasady.

Poniżej załączam jeszcze te same elementy po renderingu, ale już bez komentarza.

Mechanizm regulacji mimośrodu 2.11 Mechanizm regulacji mimośrodu 2.12

Mechanizm regulacji mimośrodu 2.13

Mechanizm regulacji mimośrodu 2.14

Mechanizm regulacji mimośrodu 2.15

Mechanizm regulacji mimośrodu 2.16

Mechanizm regulacji mimośrodu 2.17

Mechanizm regulacji mimośrodu 2.18

Mechanizm regulacji mimośrodu 2a.21

Mechanizm regulacji mimośrodu 2a.22

 Licząc na Waszą aktywność, pozostaję z szacunkiem.

Janusz

 

Tagi: , , , , , , , , ,

Modelarska strugarka do drewna – część 2

Dawno mnie tu nie było. Aż sam się dziwię, że czas tak szybko biegnie. jednak jak sądzę nie zmarnowałem ani chwili. Doświadczenia nie da się kupić, a bez pokory nic się nie osiągnie. Nawiązując do poprzedniego wpisu, chciało by się dodać podtytuł -„Spokojnie……, to tylko ZW3D”. Dużo w tym racji, choć jakoś głupio samemu sobie tę rację przyznawać.

Ale obiektywnie podchodząc do sprawy, trzeba stwierdzić, że program ZW3D nie jest  idealny i ze względu na rozbudowane możliwości ma swoją specyfikę. Tę specyfikę należy nie tylko zaakceptować ale i do niej dorosnąć, bez względu na dotychczasowe doświadczenie w projektowaniu W odniesieniu do programu, wszystko staje się drobnostką i stopniowo się wyjaśnia pod życzliwą opieką fachowców z firmy 3D Master, nie mówiąc już o DARMOWYCH i PROFESJONALNYCH materiałach szkoleniowych. Polecam szczególnie filmy, gdzie każdy chętny otrzyma kilka godzin darmowego i co najważniejsze profesjonalnego szkolenia.

Jakoś tak się składa, że opieka techniczna i wszelkiego typu doradztwo, zazwyczaj adresowane są do tych, którzy kupili oprogramowanie wraz z wspomnianą wcześniej opieką. Tu jest inaczej, bowiem nawet ja, a używam wersji EDU, zawsze mogę liczyć na życzliwą pomoc.

Jak sądzę takie i tylko takie działanie ma sens.

Ktoś złośliwy może sarkastycznie powiedzieć – widać stać ich na to, skoro Oni, czyli 3D MASTER, przyjęli, że wspieranie edukacji i wszelkiej działalności naukowej poprzez szeroko rozumianą pomoc techniczną, liczne publikacje w prasie naukowej, współudział w organizacji imprez typu pikniki naukowe polskiego radia, noc muzeów, noc robotów, itp, odbywać się będzie na zasadzie non-profit.

Nie!!!!, Oni zwyczajnie myślą perspektywicznie!!!

Pogrzebałem i wiem. Firma 3D MASTER posiada status VAR (Value Added Reseller) czyli jest swego rodzaju organizacją, która dodaje jakąś wartość do wdrażanego systemu oprogramowania ZW3D CAD/CAM. Nie znalazłem innej więc coś mi się zdaje, że jako jedyna w Polsce status GoldReseller, czyli ten najwyższy. Mając na uwadze aktywność, coś mi się wydaje, że 3D MASTER musi czynnie współpracować z producentem, czyli z korporacją ZWSOFT, odnośnie rozwoju programu ZW3D CAD/CAM. Ma to swoje konsekwencje, bo oznacza to testowanie wszystkich wersji przed ich „wypuszczeniem”, a co najważniejsze, muszą, lub przynajmniej powinni przekazywać uwagi dotyczące programu, w tym i moje. Liczę więc na Ich zrozumienie, bo trochę się nazbierało.

Zastanawiałem się, jak bardzo popularne jest ZW3D i co bym zrobił, aby zainteresowanie tym programem rosło. Myślę, że są dwa aspekty. Pierwszy, to jego możliwości i coś, co sprawia, że program jest PRZYJAZNY. Temu problemowi poświęcę odrębny wpis.

Znam jednak inne oprogramowanie, które wcale przyjazne nie jest, ale za to bardzo popularne. Co więc sprawia, że tak się dzieje? Dlaczego, unikamy pewnych ofert, pomimo ich atrakcyjności cenowej?

Myślę, że rozumowanie jest takie. Oprogramowanie X jest dobre ale drogie, więc poszukam coś tańszego. O, jest! Fajnie pobieram wersję 30-to dniową i popróbuję. No fajnie, ale nie wiem jak coś zrobić, a w poradnikach ani tutorialach, nie znajduje podpowiedzi, bo one zazwyczaj napisane są jakoś „ogólnie”. Zadzwonię, ale nie mam wykupionej opieki, więc mogę się spotkać z odpowiedzią, krótką, za krótką na ilość moich pytań, które w danym momencie nie jestem w stanie wyartykułować. Przecież, aby o coś zapytać, trzeba już coś wiedzieć. Codzienne nękanie telefonami, może jest metodą, ale jak każde nękanie, zagrożone karą przewidzianą prawem, na pewno nie jest sposobem na zdobycie wiedzy. Miesiąc, to za krótko, aby samemu coś opanować, czyli potrzebne jest szkolenie, albo jakiś podręcznik, albo przewodnik. Oj, podręcznik byłby fajny, No niby mam informacje zawarte pod F1, ale nie rozumiem niektórych haseł. Czytam i czytam, ale jednak to mało., zresztą co po polsku, to po polsku. Wreszcie ile mam tych filmów szkoleniowych? Oczywiście, to zależy gdzie. No i idę tam, gdzie najłatwiej i najwięcej, a więc do tych programów, które są najlepiej opisane, co wcale nie oznacza, że są najtańsze. I tak to jest. Skoczę na wyższą półkę i mogę bez problemu pobrać program na cały jeden rok i uczyć się, mając do dyspozycji niezliczona ilość podpowiedzi na YouTube, albo stanowiących załącznik do programu.

Co w takiej sytuacji wybierze potencjalny zainteresowany? Wydaje mi się, że zacznie od początku liczyć pieniążki i raczej pójdzie tam, gdzie szybciej i łatwiej uzyska odpowiedź na nurtujące go pytania.

No, ale jeśli jestem dystrybutorem czegoś nowego, to co powinienem zrobić. Wydaje mi się, że nade wszystko nie wolno mi „utajniać” wiedzy. Wszelkiego typu podpowiedzi, podręczniki, tutoriale i sam już nie wiem co, powinny być dostępne, ot tak, zawsze i za darmo!!!. Przecież nie sprzedam samochodu, jeśli nie powiem gdzie jest dźwignia zmiany biegów, albo jak wymienić żarówkę. Jak sądzę, ta prawda, do szefostwa 3D MASTER, dotarła wcześniej, niż o tym pomyślałem. I o mi się bardzo podoba.

A w odniesieniu do ZW3D, podoba mi się coś jeszcze. Otóż, ostro ruszyli do przodu. Sprawdźcie na YouTube. To już 21 stron w dużą ilością publikacji pochodzących od tej właśnie firmy.

A co do samego programu. Oj będzie o czym pisać, bo widzę tu przyszłość. Możliwości tu tyle, że głowa mnie rozbolała, a jednocześnie tyle dziwnych ograniczeń, że aż się dziwię.

I co by nie było żadnych niedomówień. Nie jestem żadnym ekspertem w tym zakresie. Uważam się za zwykłego użytkownika.

No dobrze, ale przecież trzeba do brzegu, bo… jak to było u Młynarskiego  … bo męska rzecz być daleko, a kobieca wiernie czekać. Śliczna piosenka, z cudowną interpretacją Alicji Majewskiej.

Dosyć już rozważań o wyższości programów A nad programami B. Czas wrócić na ziemię. Kończymy więc pierwszą wersję strugarki modelarskiej.

Poprzedni wpis zamknąłem na podzespole, który nazwałem bębenkiem.

Pomyślałem sobie, że najczęściej kupujemy coś, co leżało koło markowych narzędzi i czasami, czyli często, to coś się psuje. Wówczas można wszystko wyrzucić, albo wyjąć to i owo i coś z tym zrobić. To co jest owym bębenkiem będzie wymagało przeróbki, bo wolę łożyska IGUS-a, niż oryginalne, tak wiec ów bębenek po przeróbce wyglądałby  jak na rysunku 1.

Podgrupa bębenka

Rysunek 1 Podzespół bębenka noży strugarki

Po przeprowadzeniu renderingu bębenek nabiera trochę ogłady, acz czasami może razić swoją elegancją.

I tu jedna uwaga. ZW3D, oferuje jako narzędzie do renderingu, program ARTISAN. W sumie rzecz prosta ale zapisuje efekty naszej pracy gdzieś, gdzie trudno dotrzeć. Znalezienie tych plików, wymagało życzliwej pomocy panów z 3D Master. Jednak pomimo tego, z końcowych efektów nie byłem zadowolony. Dlatego musiałem transferować pliki do Geomagic Design i zapisać w formacie akceptowanym przez KeyShot. Efekty pokazuję na rysunku 2

Podgrupa bębenka ver 2.33

Rysunek 2 Podzespół bębenka noży strugarki po renderingu. Widok 1

I jeszcze jeden widok tego samego podzespołu.

Podgrupa bębenka ver 2.30

Rysunek 3 Podzespół bębenka noży strugarki po renderingu. Widok 2

Czas na korpus.

Pomyślałem sobie, że owszem, można zrobić korpus odlewny ciśnieniowo, ale kto to zrobi?. Przecież, jeżeli ktoś potrzebuje sobie wykonać la siebie taką małą strugarkę to będzie „kleił” z tego co ma. No to może raczej zacznie spawać blachy, potem w znany sposób pozbędzie się naprężeń i gdzieś załatwi sobie przefrezowanie bazy i górnego stołu. Jak pomyślałem, tak zrobiłem, a efekt pokazuję na rysunku 4.

Podgrupa korpusu jpg

Rysunek 4 Koncepcja korpusu strugarki modelarskiej.

Na kolejnych rysunkach pokazuję ten sam korpus, tyle, że po renderingu. Nie zastosowałem zabiegu – patrz rysunek 5, imitującego pokrycie blach farbą, aby uwypuklić pierwotną koncepcję podzespołu spawanego z blach stalowych. Niewątpliwie może wyglądać ciekawie, ale w sensie konstrukcyjnym, niczego nowego nie wnosi.

Podgrupa korpusu strugarki.45

Rysunek 5 widok podzespołu korpusu po renderingu

Ta rurka, która jest widoczna na przedniej ścianie, to podłączenie do odkurzacza, w celu pozbierania tego bałaganu, jaki powstałby, bez odciągnięcia powstałych wiórów.Ten sam podzespół widziany z drugiej strony pokazany został na rysunku 6.

Przepraszam wszystkich, że tak słabo uwidoczniłem osłonę zębatych pasków napędowych. Temu zagadnieniu, dziś nie poświęcę uwagi, bowiem literatura na ten temat jest bardzo bogata, a jednocześnie nie chciałbym niczego narzucać. Napiszę tylko, że przyjąłem przełożenie 1:1 i zastosowałem pasek i koła HTD 5 mm, o szerokości 9 mm. Elementy te dobrałem, wraz z modelami 3D, ze strony SDP, o której już pisałem. Co prawda, procedura dotarcia do modeli, zmieniła się trochę, ale jeżeli już miałbym ponownie ten temat przybliżyć, to muszę poświęcić odrębny wpis.

Podgrupa korpusu strugarki.44

Rysunek 6 Korpus strugarki modelarskiej – widok od tyłu

Uznałem, że korpus musi być prosty, wręcz prymitywnie prosty, bo jego rolą jest jedynie utrzymywanie ważniejszych elementów, co narzuca wymóg sztywności. Jednocześnie aby zagwarantować użytkownikowi możliwość doboru grubości strugania, musi pojawić się mechanizm zmiany położenia jednego ze stołów. Można to zrobić przy pomocy normalnej śruby, ale pomyślałem sobie, że może lepiej zastosować jakiś inny mechanizm, który w sposób sekwencyjny dawałby możliwość takiej regulacji. I tak powstał podzespół zmiany położenia stołu roboczego z wykorzystaniem mechanizmu zapadkowego. Pokazuje go na rysunku 7.

Mechanizm podnoszenia stołu 1

Rysunek 7 Mechanizm podnoszenia stołu roboczego

Jego zasada działania jest bardzo prosta. Zasadniczym elementem jet tu wałek, będący jednocześnie nakrętką z dwoma przeciwstawnie ustawionymi kołami zapadkowymi, co pokazuje na rysunku 8.

Wałek z kołami zapadkowymi

Rysunek 8 Wałek-nakrętka z kolami zapadkowymi

Nakrętkę te umieściłem w skręcanej obudowie blaszanej z wspawanymi pierścieniami osadczymi – rysunek 9

Obudowa mechanizmu

Rysunek 9 Obudowa mechanizmu zapadkowego

Jako elementy łożyskujące wykorzystałem łożyska firmy IGUS o symbolu GFM-5055-07.

GFM-5055-07

Rysunek 10 Łożysko GFM 5055-07 firmy IGUS

Co w efekcie dało efekt pokazany na rysunku 11.

Mechanizam podnoszenia stołu 2

Rysunek 11

Teraz czas na resztę elementów, czyli zapadki, które po ukryciu górnego prowadzenia pokazuje na rysunku 12.

Mechanizam podnoszenia stołu 3

Rysunek 12 Podzespół podnoszenia stołu roboczego, po zdjęciu górnego prowadzenia

Jak sądzę, zasada działania prezentuje się sama. Oto mamy dwa przyciski, które możemy nazwać klawiszami. jeden odpowiada za stopniowy obrót w prawo, a drugi w lewo. Naciśnięcie tych klawiszy powoduje popchnięcie koła zapadkowego, a jednocześnie napięcie sprężyny powrotu. Układ klawiszy jest przeciwstawny, czyli górny i dolny, tak więc wykonując te elementy należy je zdublować. Oznacza to, że śruba będzie przemieszczać się w górę lub w dół, małymi skokami. Tu akurat przewidziałem na kole zapadkowym 18 zębów, a skok zapadki na 2 zęby, czyli jeden pełen obrót, wymagać będzie 9-ciu uderzeń. Może to za mały skok, ale przecież nic ie stoi na przeszkodzie, aby dostosować go do własnych wymagań. Jest jeszcze skok śruby, który nakłada się na szybkość zmiany położenia stołu roboczego.

Kompletny mechanizm zapadkowy, po jego zaprojektowaniu w ZW3D przedstawiam na rysunku 13.

Mechanizam podnoszenia stołu 4

Rysunek 13 Kompletny podzespół podnoszenia stołu roboczego

a po renderingu, tak jak na rysunku 14.

Mechanizm podnoszenia stołu.35

Rysunek 14 Mechanizm podnoszenia stołu roboczego po renderingu

No chyba, że ktoś lubi zielony kolor, to wówczas polecam rysunek 15.

Mechanizm podnoszenia stołu.50

Rysunek 15

Elementy wewnętrzne pokazuję na rysunku 16, na którym ukryłem górne prowadzenie.

Mechanizm podnoszenia stołu.48

Rysunek 16

To samo ale widziane od tyłu mechanizmu, przedstawia rysunek 17.

Mechanizm podnoszenia stołu.49

Rysunek 17

A teraz jak to wszystko jest umocowane w korpusie. Z grubsza wygląda to tak jak na rysunku 18.

Mechanizam podnoszenia stołu wnętrze

Rysunek 18

Na rysunku 19 pokazuję zbliżenie, gdzie widać znane już chyba elementy prowadzące. Opiszę je niżej.

Mechanizam podnoszenia stołu wnętrze 2

Rysunek 19

I jeszcze zbliżenie na rysunku 20.

Mechanizam podnoszenia stołu wnętrze 3

Rysunek 20

Zasygnalizowane elementy prowadzące to prowadnica rodem z firmy IGUS, o symbolu TS-04-12, pokazana na rysunku 21,

Prowadnica TS-04-12

Rysunek 21 Prowadnica TS-04-12

a także wózek, z tej samej firmy, o symbolu TW-04-12

Wózek TW-04-12

Rysunek 21 Wózek TW-04-12

Rozmieszczenie w formie wypieszczonej renderingiem, co pokazuje rysunek 22, jest konsekwencją zastosowanego mechanizmu podnoszenia stołu. Aby to było lepiej widoczne, ukryłem ściany i niektóre inne elementy.

Podgrupa korpusu strugarki.42

Rysunek 22

I jeszcze raz tym razem widok z drugiej strony – rysunek 23.

Podgrupa korpusu strugarki.43

Rysunek 23

No i oto czas na całość – rysunek 24. Tym razem nie będzie renderingu. Poczekam aż urodzi się jeszcze jeden podzespół, o którym każdy marzy. Myślę o docisku i posuwie. Dlatego tak skrótowo potraktowałem problem napędu.

Podgrupa korpusu jpg

Rysunek 24

Jeśli komuś nie odpowiada kolorystyka, to może to co na rysunku 25 zostało pokazane, będzie bardziej odpowiednie.

Złozenie strugarki modelarskiej ver1

Rysunek 25

Na dziś starczy.

Szanowny Gościu!!! Jeśli już jesteś na tej stronie, to zechciej wyrazić swoją opinię, albo włączyć się do procesu projektowania. Może masz lepszą koncepcję, może uważasz, że coś można zmienić, dopracować, przerobić.

Podpowiedz proszę. Będzie i przyjemniej i łatwiej.

Zachęcam wszystkich

Z wyrazami szacunku

Janusz

 

Tagi: , , , , , ,

Zaczynamy od zera – dziś początek strugarki modelarskiej w ZW3D

Czas biegnie nieubłaganie. Opublikować coś, to znaczy mieć co pokazać. A co zrobić, gdy nie chce się wracać do starego, a nauka nowego trwa jeszcze i w zasadzie, więcej jest pytań niż odpowiedzi? Zaczynając naukę obsługi oprogramowania, nawet mając już jakieś i to całkiem znośne doświadczenie, zadajemy sobie pytanie – „co poeta miał na myśli?”

Ktoś coś napisał, ktoś coś sobie wymyślił, ktoś inny przetłumaczył, a potem ktoś inny czyli MY, zastanawiamy się, co się ukrywa, pod daną ikonką albo komendą.

Jak zaznaczyłem w poprzednim wpisie, dostałem do nauki oprogramowanie EDU, programów ZW3D i SolidWorks, oraz INVENTOR. Teraz rozumiecie, skąd ten zawrót głowy. Chciałoby się naraz, pokazać co w tym oprogramowaniu fajnego i jak w nim się projektuje.

Zadanie szczytne, ale trudno jest porównywać komfort jazdy mercedesem, z komfortem innej marki, która ma wszelkie szanse na powodzenie, ale do pełnego luksusu, jeszcze jej trochę zostało. Mam tu na myśli ZW3D, bo pozostałe dwa programy, mają już ugruntowana pozycję. Podkreślam, ma pełne szanse, bo to potężne narzędzie, a do pełnego komfortu, potrzeba niewiele, ot jedynie….. sprawnego kierowcy, którym niestety nie jestem.

Na początku zawsze są koncepcje i ich fizyczne realizacje. Potem zaczyna się etap rozmyślania i zbierania uwag, które zazwyczaj koncentrują się wokół pytania, „A PO KIEGO GRZYBA MI TA OPCJA”. Pojawia się również inny problem, a mianowicie pytanie, „A DLACZEGO TAK NIE MOŻNA?”.

Dzisiejsze rozważania tylko częściowo pójdą w tym kierunku, bo całkowite skupienie się na nich, nie pozwoliłoby pokazać postępów w projektowaniu. Do tego tematu jednak wrócimy.

Zaczynam więc swego rodzaju poradnik dla nieporadnych, do których się zaliczam. No to, od początku, a początek prezentuje się całkiem sympatycznie, co widać na rysunku 1.

Rysunek 1

Rysunek 1 Strona startowa programu ZW3D

Skoro ma to być strugarka, to musi być coś co się kręci, ba musi mieć noże, jakaś regulację, stół i …Bóg jedyny wie, co jeszcze. Zaczynimy więc od zwykłego wałka, który jakby nie patrzeć, jest dla programu, czymś NOWYM. No to wybieram opcje „NOWA CZĘŚĆ”

Rysunek 2

Rysunek nr 2 Rozpoczynanie projektowania

Tu pojawia się swoista gra, bowiem program sam podpowiada mi nazwę części, ale również daje możliwość zapisania tej części pod moją unikalną nazwą. Przyznam się, przetrenowałem tę opcję, Nie dajcie się wpuścić w maliny, nazywajcie po swojemu, bo program jako np. „Część004.Z3” będzie widział to co w istocie jest wałkiem, podkładką czy wspornikiem. W trakcie złożenia, Wasze lenistwo albo nieuwaga, będzie się mścić, Dlatego bądźcie pedantyczni. Jednak i tu są ograniczenia, bowiem, kiedy nazwa będzie za długa, to albo będziecie musieli ją skrócić, albo nazwa zostanie skrócona automatycznie i zamiast „Oś bębenka mocowania noży ver 2”, powstanie nazwa „Ośbębenkamocowanianożyver2”.

Załóżmy jednak, że jakaś nazwa została przez użytkownika nadana, wówczas pojawia się ekran pokazany na rysunku 3 i możemy przystąpić do rysowania. Ja, w tym konkretnym przypadku, nadałem nazwę „Przykład 1”, co jest widoczne na górze, po prawej stronie.

Rysunek 3

Rysunek nr 3 Przypisanie nazwy elementu

Jak w każdym programie i tu, musimy zdecydować się, na jakiej płaszczyźnie chcemy rysować. Możemy oczywiście wykorzystać inna możliwość, bowiem ZW3D, proponuje nam skorzystanie z kreatora walca, prostopadłościanu, stożka itd. Możliwości jest tu wiele. My jednak zaczniemy rysować.

Każdy program ma swoją specyfikę, która, po doświadczeniach z np. ALIBRE, Solidworksem czy z INVENTOREM, może razić. Ba, może się wydawać czymś bardzo męczącym i cała sztuka polega na tym aby, odróżnić tę właśnie specyfikę, od tego co jest zwyczajnym „przekombinowaniem”

ZW3D nie jest wolny od tego grzechu, bowiem zostały tu powtykane informacje, absolutnie nieprzydatne, w procesie projektowania.

To co piszę, ma być poradnikiem dla nieporadnych, a przecież sam do nich się zaliczam, i dlatego mam pewne wątpliwości, bo może kiedyś, gdy już będę wiedział więcej, może się okazać, że to wszystko co widzę, właśnie się przydaje. Póki co, tak nie jest.

Ale do dzieła. Wybieram WSTAW SZKIC i zaraz program pyta się o płaszczyznę, na której chcę rysować. Z tym, że muszę ją fizycznie wskazać. Nie w sensie opisu, znajdującego się po lewej stronie, ot XY, XZ, ZY, ale poprzez kliknięcie na prostokątach symulujących te płaszczyzny. I to wszystko!

Rysunek 5

Rysunek 4 Wybór płaszczyzny szkicu

Program chce od nas jedynie takiej informacji, bo zaraz ustawia wszystko tak jak należy, aby nasze rysowanie było łatwiejsze.

Rysunek 6

Rysunek 5 Można zaczynać szkicowanie.

I już w tym miejscu, pojawiają się pewne propozycje, których nie rozumiem. Jak zaznaczyłem, jeszcze nieporadnie poruszam się po programie, ale już tutaj pachnie mi owym ‚przekombinowaniem”, a już przynajmniej,brakiem solidnego wyjaśnienia tych możliwości.

Proszę popatrzeć, na zbliżenie, pokazane na rysunku 7 i 8

Rysunek 7

Rysunek 6 Możliwości ustawienia – nie wiem czego

I druga opcja na rysunku 7

Rysunek 8

Rysunek 7 I znowu coś czego nie rozumiem

Co oznaczają te hasła, co się pod nimi kryje? Nie czas na poszukiwanie, bo do zaprojektowania wałka, nie potrzeba aż takich subtelności i dlatego zwyczajnie rysujemy. Tymi problemami zajmiemy się w następnych wpisach. Bo takich „kwiatków” jest sporo.

Rysunek 9

Rysunek 8 Szkic wałka

Teraz, skoro zdecydowałem się na taki rysunek, muszę go obrócić dookoła osi. Tu jednak, program się poprawia, daje swobodę i elegancję, bo nie muszę wskazywać konkretnej linii, wystarczy, ze wskażę oś na układzie współrzędnych pokazaną w lewym dolnym rogu ekranu.

Rysunek 10

Rysunek 9 Szkic po wyciągnięciu obrotowym.

Chciałoby się powiedzieć „ciach i zrobione”. No niby tak, ale dlaczego linia prosta nazywana jest krzywą, tego nie wiem.

A teraz po kolei następne ruchy, pokazane na kolejnych rysunkach. Zanim jednak o nich opowiem, muszę, wskazać pewna niedogodność. No, może nie do końca niedogodność, ale coś, co tak na pierwszy rzut oka umyka. Otóż zachciało mi się narysować efekt radełkowania. Czyli powinienem na płaszczyźnie prostopadłej do osi wałka narysować trójkąt, a następnie wyciąć go i powielić po okręgu. Fajnie, tylko tej płaszczyzny prostopadłej nie mogłem zobaczyć. Niby jest, rozmyta, ale niewrażliwa. Widać to na rysunku powyżej. Wystarczy jednak odsunąć obiekt, czyli go zmniejszyć i płaszczyzny wszystkie pojawiają się w całej okazałości.

Rysunek 11

Rysunek 10 Pomniejszenie obiektu jest sposobem na odnalezienie płaszczyzn

Teraz można rysować! Jednak zanim to odkryłem, zrobiłem inny ruch, a mianowicie wstawiłem dodatkową płaszczyznę i na niej narysowałem to o czym pisałem wyżej. Potem to już sami wiecie.

Rysunek 12

Rysunek nr 11 Wałek po wyciągnięciu po obwodzie – widoczny efekt radełkowania.

Sądząc, że na tym koniec, postanowiłem troszkę „podrasować” wygląd i w efekcie powstało coś takiego.

Rysunek 13

Rysunek 12 Zmiana wizualizacji

Doszedłem jednak do wniosku, że warto by zaznaczyć jakiś gwint, i w efekcie, uzyskałem postać pokazana na rysunku 14.

Rysunek 14

Rysunek 13 Wycięty gwint

Czy wszystko w tracie tworzenia było jasne? Nie, oczywiście, że nie, ale jak zaznaczyłem, postaram się do tego wrócić w następnych wpisach. podkreślam raz jeszcze, jestem tak samo nieporadny jak wielu, którzy zaczynali.

Teraz zaś kilka słów o pozostałych elementach. Przedstawiam je w kolejności z krótkim opisem.

Rysunek 15

Rysunek nr 14 Bębenek mocowania noży

Na rysunku powyżej przedstawiam element, który nazwałem bębenkiem mocowania noży. Może trywialnie, ale jakoś tak mnie naszło. Pragnę jednak zwrócić uwagę, na to o czym pisałem wcześniej. Oto mamy nazwę przeze mnie nadaną i obok narzuconą przez program. Stało się to z tej przyczyny, że na samym początku narysowałem tę część ale nie nadałem jej indywidualnej nazwy. Program zrobił to po swojemu. Ja zaś stworzyłem wersje 2, a potem 3, i już zapisałem pod swoja nazwą, ale ta narzucona przez program, została.

Może jest na to jakiś sposób. Zobaczymy.

Rysunek 16

Rysunek 15 Obsada noża

Następnym elementem jest część, którą nazwałem obsada noża. Problem z jej nazwą również się pojawił, o czym świadczy treść, znajdująca się na najwyższej listwie. W tym miejscu, zaznaczyć muszę, że rozmieszczenie otworów w ZW3D, nie jest takie proste, bowiem nie znalazłem sposobu na bezpośrednia edycję ich lokalizacji. Robię to poprzez umieszczenie punktu, jako szkicu i do niego „przyklejam” otwór. Może jest jakiś inny sposób, ale póki co, robię tak jak opisuję.

Rysunek 17

Rysunek nr 16 Nóż strugarki modelarskiej

Nóż strugarki wymyśliłem jako płaskownik ze stali narzędziowej, który będzie dociskany do ściany bębenka. Zresztą to wszystko, najlepiej zobaczyć na złożeniu.

Rysunek 18

Rysunek 17 Podgrupa bębenka

Regulacja położenia noży możliwa jest poprzez zmianę ustawienia wkrętów zlokalizowanych na płaszczyźnie obsady noża, co pokazuję na rysunku 19

Rysunek 19

Rysunek 18 Wkręty regulacji wysokości noża

Uznaję, że omawianie śrub dociskowych i łożysk, rodem z IGUS-a, nie jest potrzebne.

Teraz przychodzi czas na pozostałe elementy. To jednak w następnych wpisach, jak również i omówienie tych opcji, które na obecnym etapie mojej znajomości oprogramowania, są zbędne albo nie zrozumiale. Są również i takie, które w sensie funkcjonalnym są oczywiste, lecz ich tłumaczenie jest moim zdaniem „dziwne”.

Tak więc do miłego następnego spotkania. Tym, którzy odpoczywają, życzę miłego urlopu, zaś zapracowanym, cierpliwości i siły.

Janusz

 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 18 lipca 2013 w ZW3D - niepoznane mozliwości

 

Tagi: , , , , ,

Zmieniamy kąt ustawienia tarczy tnącej – część 2

Dzisiaj chciałbym zakończyć omawianie konstrukcji amatorskiej mini pilarki ze zmiennym ustawieniem kąta tarczy tnącej.

Praktycznie do omówienia został jedynie podzespół podnoszenia tarczy. W sumie rzecz banalna, ale jak to zazwyczaj bywa, problem tkwi w szczegółach.

Jednak zanim przejdziemy do sedna sprawy, pragnę podzielić się pewnymi informacjami. Otóż nigdy nie ukrywałem, że problem studiów, dawno już mam za sobą. Nie mogę więc powiedzieć, że nawet w ułamku procenta jestem studentem. Nie korzystam również z adresu e-mailowego wiążącego mnie z jakąkolwiek uczelnią. Z tej przyczyny należałoby oczekiwać, że możliwość użytkowania oprogramowania edukacyjnego z natury rzeczy jest ograniczona. Nic bardziej błędnego. Współczesne firmy, zajmujące się oprogramowaniem inżynierskim, acz z natury zainteresowane młodym narybkiem, pamiętają również o tych, którzy choć z tego okresu już wyrośli, nadal maja ochotę się uczyć. To wielka mądrość, na którą stać tylko pokornych wobec wiedzy.

Do tej pory korzystałem z oprogramowania Alibre, ale jak wiecie, teraz to już Geomagic Design. Ja zaś pozostałem przy Alibre w wersji 2012. I nie dość, że nazwa jest inna, to i oprogramowanie już nie do końca aktualne. Z tej przyczyny jakoś mi głupio wychwalać możliwości Alibre, bo mógłbym być posądzony o to, że promuję projektowanie z wykorzystaniem nieaktualnych narzędzi.  Przepraszam, może to głupie, ale takie jest moje zdanie.

Dlatego, pomimo faktu, że  nadal będę publikował prace wykonane w tym programie, bo już fizycznie zostały zrobione i warto je pokazać, to jednak, byłoby dziwne, gdybym Szanownego Gościa odsyłał do oprogramowania Geomagic Design, którego w istocie nie znam. Niewątpliwie jest podobne do Alibre, ale są różnice, tylko jakie – nie wiem.

Mając to wszystko na względzie zwróciłem się do kilku firm z zapytaniem, czy udostępnią mi swoje oprogramowanie w wersji studenckiej, ot takiej do nauki i… bez problemów otrzymałem. Zarejestrowałem się na stronie AUTODESK. Dalej poszło z automatu. Nie skłamałem w ani jednym słowie, ba napisałem, że jestem już na emeryturze. No i co? Dostałem klucz i pobrałem pliki źródłowe. Co prawda były z tym problemy, bo są bardzo duże, ale w końcu się udało, no i mam licencję na roczne użytkowanie INVENTORA. Cieszę się i dziękuję.

Nie mniej największą radość sprawiła mi rozmowa z przedstawicielem Firmy CNC Solutions z Warszawy, od której otrzymałem roczną licencję na studencką wersję SolidWorks.

Ku mojemu zdziwieniu, to co na początku wydawało mi się trudne, bo tu filozofia jest trochę inna, praca w SolidWorks, to sama przyjemność. Nie ukrywam, mam jeszcze pewne problemy, bo nie wiem, co kryje się pod niektórymi komendami, ale na wszystko przyjdzie czas. Nie zawracam nikomu głowy swoja niewiedzą i do wszystkiego staram się dojść samemu. Mam jednak pewność, że gdy się potknę, zawsze uzyskam pomoc.

Zresztą wejdźcie na Ich stronę i popatrzcie sami – link. Jasno, klarownie i kompetentnie. Jak przystało na robotę inżyniera. Od oprogramowania przez sprzęt do literatury. Co prawda, dla wielu, w tym dla mnie, spora część oferty, to tylko marzenie, ale przecież tu nie idzie o przysłowiowego Kowalskiego, ale o firmę, która na tym oprogramowaniu i sprzęcie ma zarabiać. A co do mnie, to  pragnę szczerze i serdecznie podziękować.

Teraz jednak do rzeczy.

We wcześniejszych wpisach, poruszałem problem sterowania, bo byłoby całkiem fajnie, gdyby zamiast pokręteł, można było zastosować silnik krokowy, który ustawiłby zarówno ką ciecia jak i wysokość tarczy. Oczywiście podchodzę do tego w sposób opcjonalny. Póki co, proponuję rozwiązanie czysto mechaniczne. Gdy pojawi się jednak możliwość, przedstawię kolejną wersję.

Omawiam podzespół ciecia i regulacji ustawienia tarczy, który przedstawiam na rysunku 1. Część elementów opisana została w części 1, ale ponieważ są one ze sobą skojarzone, prezentuje je raz jeszcze. Jak zawsze, w każdym możliwym miejscu, wykorzystuje elementy gotowe, firmy IGUS, które doskonale ułatwiają mi pracę. Co innego z wykonawcami prototypów. Widać takie mam szczęście.

No ale do rzeczy. Zaczynamy od rysunku 1.

Blok mocowania zepołu tarczy V11- 2

Rysunek 1 Podzespół tnący i regulacji wysokości ustawienia tarczy

Te same elementy, po renderowaniu pokazuję na rysunku 2.

Grupa cięcia 1.217

Rysunek 2 Podzespół tnący i regulacji wysokości ustawienia tarczy – rysunek po renderingu

Tarcza tnąca osadzona jest na osi, pokazanej na rysunku 3.

Oś tarczy tnącej do v11.223

Rysunek 3 Oś tarczy tnącej.

Oś ta, została ułożyskowana przy pomocy łożysk ślizgowych  o symbolu  GFM 1012-07, które pokazuję na rysunku nr 4.

GFM-1012-07 do V11.222

Rysunek 4 Łożysko ślizgowe GFM 1012-07, firmy IGUS

Pomiędzy tarczę i powierzchnią czołową wałka umieszczony został pierścień dystansowy, pokazany na rysunku 5

Pierścień redukcyjny tarczy tnącej Fiwewn 10 do v11.224

Rysunek 5 Pierścień dystansowy.

Natomiast tarcza dokręcana jest specjalna śrubą, pokazana na rysunku 6.

Tarcza dociskowa do V11.225

Rysunek 6 Śruba mocowania tarczy.

Teraz czas na drugą stronę. pomiędzy zębatym kołem pasowym a łożyskiem, pokazanym wcześniej na rysunku 4, umieściłem podkładkę i dodatkowo sprężynę talerzową, również IGUS-a. Nie wiem czy to nie zbytnia ostrożność, ale wyszedłem z założenia, że na etapie prototypu, zawsze można się jej pozbyć, zgodnie z zasadą, że łatwiej coś „wycieńkować” niż „zgrubowaćić”.

Zębate koło pasowe do v11.226

Rysunek 7 Zębate koło pasowe

No i te wszystkie elementy zostały osadzone w korpusie pokazanym na rysunku 8.

Blok mocowania zepołu tarczy V11.226

Rysunek 8 Korpus podzespołu tnącego

W przekroju, to wszystko o czym do tej pory pisałem wygląda tak jak na rysunku 9.

Podgrupa zespołu tnącego V11 - przekrój

Rysunek 9 Przekrój podzespołu tnącego.

Czas na pozostałe elementy.Zacznijmy od śruby regulacji wysokości ustawienia tarczy, która na rysunku 10, oznaczona została kolorem różowym.

Śruba regulacji - 2

Rysunek 10 Lokalizacja śruby regulacji wysokości ustawienia tarczy

Jej położenie, stabilizowane jest pokrywką, zabezpieczona trzema wkrętami M3, co widać na rysunku 11.

Śruba regulacji

Rysunek 11 Płytka ustalająca śrubę regulacji

Następnie do boków korpusu, przykręcone zostają sanie TW-04-12, pokazane na rysunku 12.

TW-04-12.221

Rysunek 12 Sanie TW-04-12 do zakupienia w firmie IGUS

W podsumowaniu tego co napisałem do tej pory, prezentuje rendering – patrz rys. 13.

Grupa cięcia 1.215

Rysunek 13 Lokalizacja śruby regulacji wysokości

To samo widziane z innej strony – rysunek 14.

Grupa cięcia 1.216

Rysunek 14

Teraz pozostaje przykręcić prowadnice sprężyn napinających – rysunek 15.

Podgrupa zespołu tnącego V11.163

Rysunek 15 Zamontowane prowadnice sprężyn napinających

I założyć, a następnie przykręcić wkrętami M3, usztywnienie prowadnic, pokazane na rysunku 16.

Usztywnienie prowadnic do v11.227

Rysunek 16 Usztywnienie prowadnic

Prowadnice, które nazywam szynami i tzw. łyżki, omówiłem w części pierwszej, dlatego pozwolę sobie tego wątku nie rozwijać. Na rysunku 17 pokazuję całość podzespołu regulacji wysokości ustawienia tarczy tnącej.

Grupa cięcia 1.217

Rysunek 17

Całość widoczna z innej strony – rysunek 18.

Grupa cięcia 1.218

Rysunek 18 Podzespół tnący i regulacji wysokości ustawienia tarczy – rysunek po renderingu

No i tak dobrnęliśmy do końca tego zagadnienia. Wszystkie pliki źródłowe są dostępne bezpłatnie. Można je pobrać z portalu GRABCAD, albo napisać do mnie, a wówczas prześlę je na podany adres e-mailowy.

Rozpoczął się sezon urlopowy. Z tej przyczyny, tym, którzy już wypoczywają, życzę miłych wrażeń i wspanialej pogody, zaś tym, którzy muszą na urlop jeszcze poczekać, życzę cierpliwości.

Wszystkich serdecznie pozdrawiam, nieustannie czekając na komentarze.

Janusz

 

Tagi: , , , , , , , , ,

Zmieniamy kąt ustawienia tarczy tnącej – część 1

Czas już dobijać do brzegu. jeszcze tylko kilka wariantów i zamkniemy sprawę pilarki modelarskiej. Zakładam oczywiście, że szanowny WordPress nie padnie, tak jak to było ostatnio.

Aby zabezpieczyć się na przyszłość, podjęte zostały starania, aby przenieść całą zawartość blogu na stronę www.bazaprojektow3d.pl. Zapamiętajcie ten adres i starajcie się wchodzić na blog, poprzez ten adres. Do czasu, gdy strona nie ruszy, zostaniecie przekierowani na blog. Natomiast, gdy strona zacznie swój własny byt. będziecie tam gdzie trzeba.

Po długich dyskusjach z wykonawcami, zmierzam do końca procesu projektowania nietypowego łożyskowaniem ustawienia tarczy tnącej. Ostatecznie uzgodnione zostało, że dla każdego majsterkowicza, będzie wygodniej i bezpieczniej, gdy zasadnicze części łożyskowania wykonane zostaną metodą toczenia.  Reszta elementów, poza typowymi, pochodzącymi z firmy IGUS, mogą i w zasadzie powinny być wykonane metodą wycinania laserowego. Należy jednak pamiętać, że wiara w szczególną dokładność tej metody, jest mrzonką i należy tu wykazać dalece idącą ostrożność. Zacznijmy więc od jej koncepcji, prezentowanej na rysunku 1

Nowe Złożenie (1)

Rysunek nr 1 Część ruchoma łożyska ustawienia tarczy

Poniżej pokazuję wszystkie elementy występujące w tym podzłożeniu, oczywiście poza wkrętami. Tak więc mamy część wewnętrzną łożyska, co pokazuję na rysunku 2. Oczywiście metal, obróbka toczeniem z obostrzeniami tolerancji i gładkości powierzchni.

Górna część łożyska łyżki lewej do v11

Rysunek 2 Część wewnętrzna łożyska

W rzucie pokazanym na rysunku 3 widać specjalne podtoczenie, ułatwiające ulokowanie w „łyżce”.

Górna część łożyska łyżki lewej do v11-a

Rysunek 3 Widoczne podtoczenie.

Rysunek 4 przedstawia element, który na roboczo, nazwałem „łyżką”. Przyjąłem, że będzie „ona” wypalona laserowo, a następnie, niestety ręcznie, dopasowana. Może należałoby wyciąć ją na frezarce CNC, ale póki co, takiej ewentualności nie przewiduję.

Łyżka L V10B do v11

Rysunek 4 Element, który nazwałem „łyżką”

Do kompletu potrzeba jeszcze prowadnicy, rodem z firmy IGUS, odpowiednio przyciętej i nawierconej. W katalogu nosi nazwę – szyna TS-04-12, co pokazuję na rysunku 5.

Szyna TS-04-12 V8AL do V11

Rysunek 5 Szyna TS-04-12 firmy IGUS

No i dochodzimy do chyba najważniejszego elementu, czyli do części zewnętrznej łożyska, którą pokazuję na rysunku 6. Ten element wykonany powinien być z materiału o nazwie IGLIDUR. Nie będę opisywał jego właściwości mechanicznych ani tribologicznych, ale proszę mi wierzyć, w tym przypadku jest jak z Coca-Colą, zwyczajnie TO JEST TO!!!!

Obróbka również na tokarce, z zachowaniem wszelkich wymogów tolerancji i pasowań. Odsyłam na stronę firmy IGUS. Tam znajdziecie wszystkie niezbędne informacje.

Łozysko zewnętrzne do v11

Rysunek 6 Część zewnętrzna łożyska.

Inny rzut, widoczny na rysunku 7, pokazuje trzy dziwne wgłębienia. Są to gniazda sprężyn talerzowych o symbolu JTEM-06, których zadaniem będzie kasowanie luzów poosiowych.

Łozysko zewnętrzne do v11 a

Rysunek 7 Część zewnętrzna łożyska z widocznymi gniazdami na sprężyny talerzowe JTEM-06

Po zmontowaniu wyżej wymienionych elementów, uzyskujemy podgrupę, albo jak kto woli, podzespół, łożyska wewnętrznego, oznaczonego literami L – lewa i P – prawa. Na rysunku 8 pokazuję podgrupę lewą. Różnica sprowadza się do lustrzanego obcięcia krawędzi w elementach wewnętrznych.

Nowe Złożenie (2)

Rysunek 8 Podgrupa lewa łożyska

Na rysunku 9 pokazuję tę samą podgrupę, ale w innym rzucie, dlatego pozwólcie, że jedynie nadam rysunkowi numer i umieszczę go bez komentarza.

Nowe Złożenie (3)

Rysunek 9

Teraz cześć najtrudniejsza i chyba najbardziej kosztowna, czyli obudowa łożysk, którą pokazuje na rysunku 10. Jak widać posiada ona dwa cylindryczne wycięcia. Ich położenie na osi pionowej, jest o tyle istotne, że decyduje o lokalizacji osi obrotu. Z tej przyczyny, oba wycięcia MUSZĄ być dokładnie współosiowe. Nawet, jeśli nastąpi jakaś pomyłka i zostaną one przesunięte w górę albo w dół, to zawsze istnieje możliwość korekcji. Jednak bez współosiowości, przyjęte założenie konstrukcyjne, nie ma sensu. Tolerancja średnicy tych „półkolistych” wycięć, musi być dokładnie zgrana ze średnicą zewnętrzną elementów łożyska. Tu musi być zachowane pasowanie „rozsądnie” suwliwe. Ten fragment  wyjaśniony zostanie w dalszej części na animacji.

Obejma łożysk do V9 do V11

Rysunek 10 Obejma łożysk

Poniżej na rysunku 11 to samo, ale po renderingu.

Obejma łożysk do V9 do V11.177

Rysunek 11 Nawet taka zwykła obejma, po renderingu lepiej wygląda.

Pokazana powyżej obejma, może oczywiście być wykonana w inny sposób. Może być spawana, ale wówczas należy pamiętać o koniecznej obróbce, poprzedzonej wyżarzaniem odprężającym. Nie wiem, czy to się opłaca, ale kto wie?

Przyznać trzeba, że po renderingu, lepiej to wygląda. I pomyśleć, że do niedawna uważałem ten zabieg za zbędny. Teraz jednak widzę, że KeyShot, to fajne narzędzie.

Przystąpmy jednak do wirtualnego montażu. Mając przygotowane gniazda, możemy osadzić łożyska, odejmując jeden stopień swobody, czyli obrót części zewnętrznej, poprzez przykręcenie płytek ustalających. Należy jednak pamiętać, że łożysko powinno swobodnie się przesuwać poosiowo.

Nowe Złożenie (5)

Rysunek 12 Początek „montażu” czyli komponowanie złożenia podzespołów.

Pokazuje to również na rysunku 13, już po renderingu. Na kolejnych będę odsłaniał pozostałe elementy, aby pokazać co dokładam i co tak naprawdę jest ukryte w obudowie.

M0.178

Rysunek 13 Pierwszy etap wirtualnego montażu

Teraz dołożyłem listwy, na których zostały osadzone „wózki” NW-02-17. Na zewnętrznych częściach łożyska widoczne sprężyny talerzowe JTEM-06

M0.179

Rysunek 14 Widoczne listwy z wózkami NW i sprężyny talerzowe JTEM

Na rysunku 15 pokazuję osadzony na prowadnicach podzespół cięcia oraz słabo widoczne przesztywnienie.

M0.180

Rysunek 15

Przesztywnienie to lepiej widać na rysunku 16.

M0.181

Rysunek 16

Przesztywnienie zaprojektowałem jako element będący jednocześnie gniazdem dla śruby regulacji głębokości i prowadnic sprężyn napinających – rysunek 17.

Usztywnienie prowadnic do v11

Rysunek 17 Przesztywnienie prowadnic.

Teraz czas na podzespół regulacji kąta cięcia, co pokazuję na rysunku 18 i 19.

M0.184

Rysunek 18

Na rysunku 19 widoczne są wszystkie elementy podzespołu regulacji kata cięcia. Co prawda można się zdziwić, że pokrętło zawieszone jest w powietrzu, ale aby pokazać wszystko, zmuszony jestem ukryć obudowę, do której jest ono przymocowane.

M0.185

Rysunek 19

Całość „wnętrza”, pokazuję na rysunku 20. Na nim już zaznaczyłem fragmenty stołów, choć przez niedopatrzenie, ukryłem sprężyny talerzowe.

Mini saw ver 11 ins.168

Rysunek 20

Po odsłonięciu obudowy otrzymujemy prawie gotową całość, pokazana na rysunku 21 i 22.

M0.186

Rysunek 21

Widok z innej strony

M0.187

Rysunek 22

Całość pokazuje na rysunku 23. Uwidoczniłem na nim wszystkie elementy wraz z prowadnicami. Część rozwiązań znana jest z poprzednich wpisów. Dziś jednak pokazuję rozwiązanie prostsze, choć nie najprostsze. W kolejnym wpisie zajmiemy się kolejnymi uproszczeniami.

M0.193

Rysunek 23

Aby ułatwić zarówno ustawianie kąta cięcia, jak i dodatkowo usztywnić układ, przyjąłem rozwiązanie, którego zasada pokazana została na rysunku 24 i 25

Mini saw ver 11.169

Rysunek 24

Ustawienie dla kąta 45 stopni.

Mini saw ver 11-45.181

Rysunek 25

Na poniższej animacji pokazuję pozostałe elementy, których do tej pory nie omówiłem. Tym i innym problemom poświęcony zostanie następny wpis.

Tak więc dobrnęliśmy do końca części pierwszej opisu mini pilarki o zmiennym kacie cięcia. Wszystkie rysunki dostępne są na portalu http://grabcad.com

M0.191

Rysunek 26

Zainteresowanych zapraszam do dyskusji i komentowania.

Wszystkich serdecznie pozdrawiam.

Janusz

 

Tagi: , , , , , , ,